Raport 2015 – Tatry


Obóz Naukowy Tatry 2015: dwie drużyny, dwie doliny, jeden cel – pomierzyć Tatry!


W roku 2013, w czasie świąt Bożego Narodzenia, wiatr halny o porywach dochodzących do 200 km/h spustoszył tatrzańskie lasy, z czego najbardziej ucierpiały doliny: Chochołowska, Lejowa i Kościeliska. Połamanych zostało tysiące drzew, które do tej pory były nieodłącznym elementem tamtejszego krajobrazu. Tatrzański Park Narodowy, zaniepokojony skalą zniszczeń, podjął decyzję o interwencji. Wiele zwalonych drzew zostało usuniętych, nie tylko ze szlaków pieszych. W Dolinie Kościeliskiej drzewa zwożone były korytem Potoku Kościeliskiego, co wpłynęło na deformację jego naturalnego dna.


[shashin type="photo" id="3101,3127" size="medium" columns="2" order="user" position="center"]


Podjęliśmy się wykonania inwentaryzacji dna Potoku Kościeliskiego, aby TPN mógł ocenić skalę zaistniałych zmian, a także rozpocząć monitoring koryta na przestrzeni przyszłych lat. Otrzymaliśmy wytyczne dotyczące lokalizacji pięciu przekrojów - zazwyczaj były to miejsca oznaczone łatami wodowskazowymi. W pomiar zaangażowała się ekipa zwana "potocznie" Potokami, czyli Hubert Dec, Agnieszka Grabowska, Artur Guzy, Łukasz Motyl, Aleksandra Słodowska, Mateusz Sowa, Dominik Sowiński i Ewa Trzebuniak pod czujnym okiem dr inż. Rafała Kocierza.


W każdym z wyznaczonych miejsc założyliśmy po dwa lub trzy stanowiska tachimetryczne, które dowiązaliśmy sytuacyjnie do podwójnych punktów mierzonych metodą statyczną odbiornikami Leica GPS1200 i wysokościowo do stałych szczegółów terenowych w otoczeniu. Następnie, ze stanowisk tych prowadziliśmy pomiary koryta potoku metodą tachimetryczną przy użyciu tachimetrów Topcon OS-103. Pomiarem objęliśmy obszar wyznaczony przez przekrój podstawowy i pasy o szerokości około 30 metrów odłożone od niego w górę i w dół biegu potoku.


Na obóz przyjechaliśmy uzbrojeni w kalosze w najlepszym wypadku sięgające kolan. Konieczne było jednak zakupienie dwóch par woderów, bo - co mogą potwierdzić niektórzy z nas - choć wielogodzinne stanie z lustrem w lodowatym Potoku Kościeliskim samo w sobie nie przypomina leżenia pod kocykiem, to wlewka wody z tegoż Potoku do nawet odrobinę za niskiego buta na pewno komfortu nie poprawia. Zakup ten okazał się strzałem w dziesiątkę - mogliśmy bez obawy, a nawet z szerokim uśmiechem, przemierzać naszą "rzeczkę", czując przyjemny opór rwącej wody; dużo wygodniejsze było też zapuszczanie się w woderach w największe nawet chaszcze na brzegu.


W tym samym czasie, nasza druga dzielna ekipa realizowała zlecenie parku narodowego, będące inwentaryzacją Jaskini Magurskiej w Dolinie Jaworzynki, która jest jedną z cenniejszych ze względu na dokonane tam odkrycia archeologiczne. Zajęła się nią Drużyna Skanera w składzie: Małgorzata Ficek, Kamil Kaczorowski, Ewa Kosowicz, Karolina Mamczarz i Witold Niewiem, pod merytoryczną opieką dra inż. Pawła Ćwiąkały. I choć nie spotkaliśmy w jej mrokach żadnego Balroga, to czekały tam niespodzianki zupełnie innej natury. Przedsięwzięcie było nie lada wyzwaniem. Długie, kręte chodniki i bezkształtne komory zmuszały nas niekiedy do wskakiwania na inny poziom, stawiały w obliczu pytania: "Czy przez ten zacisk przeprowadzimy ciąg poligonowy?". Codzienne wędrówki połączone z wynoszeniem lub znoszeniem ciężkiego sprzętu na stromych, śliskich podejściach - czy to w deszcz, czy w słońce; dwie noce spędzone w jaskini, w której utrzymywała się stała temperatura około +4°C zdecydowanie zaprawiły nas do pracy w prawdziwie ekstremalnych warunkach.


Cały pomiar dowiązaliśmy do państwowego układu odniesienia poprzez wykonanie wcięcia na stanowisko u wejścia do jaskini z dwóch punktów pomierzonych metodą statyczną GNSS dwoma odbiornikami Leica GPS1200. Tak nawiązaliśmy przechodzący przez jaskinię długi ciąg wiszący z bagnetami, zawierający łącznie 25 stanowisk tachimetrycznych, z których mierzono sprzętem Topcon OS-103 oraz Leica TCR-303. Sukcesywnie przesuwając się wraz z ciągiem, rejestrowaliśmy skany sprzętem Faro Focus3D S120, sposobem nieco odmiennym niż ten, który zastosowano zeszłego roku w Jaskini Mylnej. Tym razem stanowiska tachimetru nie były ściśle związane ze stanowiskami skanera, a pełniły głównie funkcję pozycji szachownicowych tarcz skaningowych. Oprócz tarcz mocowanych na ścianach, stropie i spągu wykorzystaliśmy także sfery skaningowe.


Było niewątpliwie ciężko, ale dla Drużyny Skanera nie ma nic niemożliwego, więc każdy dzień, czy noc z pomiarem spędzaliśmy w wybornym humorze i dosłownie śpiewająco, bo „Mamy tę moc!”.


Jak to na ostatnich tatrzańskich obozach bywało, pogoda zaczęła się robić wtedy akurat, kiedy my zaczęliśmy się zbierać... Dlatego też sobotnie pomiary Ekipy Potokowej przy Bramie Kościeliskiej szły wyjątkowo sprawnie, a blask Słońca - tak rzadko spotykany w ciągu poprzednich kilku dni - dostarczał nam komfortu termicznego i, jakże ważnych w Tatrach, doznań estetycznych. Na zakończenie obozu wraz z Jaskiniowcami ruszyliśmy na tradycyjny spacer zamykający obóz. Zaszliśmy aż... do schroniska na Hali Ornak. Promienie słoneczne, szarlotka i złocisty napój rozleniwiły nas do tego stopnia, że stać nas było tylko na pogawędkę i powrót do schroniska na Krzeptówkach. Możliwe, że powodem było jeszcze skrajne zmęczenie, ale magia obozów tatrzańskich ma to do siebie, że takich rzeczy już się później po prostu nie pamięta!


Obóz został zrealizowany w dniach 6-13 września 2015 roku przez Koło Naukowe Geodetów Dahlta, dzięki uprzejmości Tatrzańskiego Parku Narodowego, Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska, Fundacji dla AGH oraz Stowarzyszenia Naukowego im. Stanisława Staszica.


Karolina Mamczarz
Ewa Trzebuniak

Galeria

Zobacz pełną galerię